1 października 2013

Pozdrów biegacza!

Mam nieodparte wrażenie, że wraz z popularyzacją biegania ścieżki zalewa fala biegowych buraków. Jeszcze rok temu podczas treningów spotykałem jedną góra dwie biegające osoby. Pozdrowienie, wymiana uśmiechów była standardem. Ostatnio mijam znacznie więcej biegaczy. Pozdrawiam ich przez podniesienie ręki, a mniej więcej połowa rzuca w moją stronę chmurne spojrzenia. Skąd taka dziwna reakcja na symboliczny gest w stosunku do osoby uprawiającej tę samą dyscyplinę sportu?


Początkowo myślałem, że skoro bieganie zyskało rozmach i wciąga tysiące nowych osób, to i ja częściej będę trafiał na tych aspołecznych. Zakładam, że odsetek buców wśród biegaczy jest taki sam jak w całej reszcie społeczeństwa.

Niewykluczone też, że tych ludzi po prostu nikt nie uświadomił, jakie są zwyczaje? Może widząc pozdrawiającego ich biegacza czują konsternację i nie wiedzą jak się zachować? Nie próbowali odmachnąć, więc nie wiedzą, że jeden prosty gest w połączeniu z uśmiechem może dodać energii na kilka kolejnych kilometrów? Może warto zacząć ich edukację? Podobno na naukę nigdy nie jest za późno. Tu idealnie wpisuje się zainicjowana przez Karinę Stadnicką akcja "Pozdrów biegacza" zachęcająca do takich, integrujących środowisko zachowań, której za tę inicjatywę przybijam piątkę. Więcej informacji znajdziecie na blogu Kariny >klik< oraz na fanpejdżu akcji >klik<

Biegacze, pozdrawiajmy się, to nic nie kosztuje! Chodzi przecież o to, żeby biegało się nam jeszcze przyjemniej.

20 komentarzy:

  1. ja też tak "nieśmiało" pozdrawiam, bo połowa ludzi robi dziwną minę, a druga polowa uśmiech i zwrotne pozdro

    OdpowiedzUsuń
  2. Też zawsze pozdrawiam:) chociaż raz mi się "oberwało" he,he...,
    http://tete-bieganiemojapasja.blogspot.com/2008/12/stary-grzdyl.html
    Mam podobne wrażenie jak Ty. Coraz więcej osób traktuje mnie jak powietrze;) Pozdrówka;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa historia. To może panowie którym macham mówiąc cześć, też myślą, że mają rwanie? To by wiele wyjaśniało ;)

      Usuń
  3. No niestety ludzie dziwnie reagują, ja staram się pozdrawiać ale jak mijana osoba odwraca wzrok lub udaje, że mnie nie widzi to sobie daruję....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic na siłę. Z tymi odwracającymi wzrok, to jak z sąsiadami, którzy udają, że cię nie widzą :)

      Usuń
  4. Jako że biegam ostatnio głównie na bieżni, to raczej nie pozdrawiam :P Ale w terenie oczywiście jak najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mimo, że to ja zazwyczaj inicjuje pozdrowienie, to jestem niestrudzona i pozdrawiam wszystkich. Pozdrawiam biegaczy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dobra wiadomość. Właśnie wróciłem z treningu i 100% pozdrowionych odpowiedziało :)

      Usuń
  6. Dużo osób dopowiada na pozdrowienia, jednak część robi zaskoczoną minę pt. "WTF?!". Dziwne - czemu? A zauważyliście, że to jakoś dotyczy wszystkich obszarów życia? nawet niektórzy sąsiedzi wydają się być zaskoczeni faktem, że mówi się im "dzień dobry"...

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj tam, zaraz tam buce. :) Sama gdy zaczynałam biegać nie znałam tego zwyczaju i dziwiłam się, gdy ktoś mnie pozdrawiał, a że przeważnie czułam się tak, jakbym zaraz miała paść na zawał, to nie zdążałam odpowiedzieć na pozdrowienie lub pewnie nie raz i nie dwa nawet go nie zauważyłam. Ale nauczyłam się - no i poprawiłam kondycję - więc teraz sama zawsze pozdrawiam, ale nie dziwię się, gdy ktoś mi nie odpowiada; za to z zadowoleniem odnotowuję, gdy następnym razem ten sam biegacz odzywa się lub macha pierwszy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że nie wszyscy muszą to wiedzieć. Zwłaszcza jeśli nie ma się biegających znajomych. Dlatego ta akcja jest fajna, bo ma właśnie walor edukacyjny :)

      Usuń
  8. Podobnie jak Karina - macham uparcie każdemu i po cichu liczę, że panowie nie potraktują tego opacznie. Na początku też się zaskoczyłam, że jakiś obcy ziomek do mnie ręką macha, ale jakoś sama z siebie wywnioskowałam, że to takie pozdrowienie (mam kuzyna motocyklistę jeżdżącego na zloty i takie tam, stąd wnioski same szybko przyszły). Z tym pozdrawianiem jest frajda, zwłaszcza kiedy odmachnie biegacz, po którym się widzi, że jest pro - nobilitacja dla zawodnika takiego jak ja.

    Za każdym razem, kiedy mi ktoś nie odmachnie, a zrobi zdziwioną minę, albo nawet przestraszoną, mam nadzieję, że jednak jakieś przemyślenia zaczną się lęgnąć na temat tego gestu i sam, ten biegacz, za którymś razem odważy się unieść dłoń.

    OdpowiedzUsuń
  9. ja jestem trochę burakiem. bo nie pozdrawiam biegaczy sam z siebie za często... a tak naprawdę to dlatego, że jestem nieśmiały. akcja spoko. wrzucam u siebie na http://www.biegowaprzygoda.eu. aaa. i na najbliższym treningu będę pozdrawiał wszystkich, których zobaczę. spróbuję znaczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie pozdrawianie nieznajomych to doskonały sposób na walkę z nieśmiałością właśnie. Z autopsji mówię :)

      Usuń
  10. W moim przypadku długo było tak, że nie było żadnej reakcji :( ale to już jakiś czas temu. Teraz odpowiadają niemal wszyscy, niektórzy z odrobiną zdziwienia, ale zdecydowanie nie "warczą". Może szeroki uśmiech rozluźnia atmosferę? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szeroki uśmiech w wielu sytuacjach pomaga, to fakt :)

      Usuń
  11. Najgorzej jak biegamy w małym miasteczku i biegaczy jest 100 - i wszytkich z widzenia znam - i nikt nie odpowie, to się źle czuję i głupio po co się pozdrawiamy z bucem właśnie

    OdpowiedzUsuń
  12. Pozdrawiam się z biegaczami, i w ok. 90% przypadków odpowiadają :)

    OdpowiedzUsuń